„To duży ślad w naszym życiu”
Ci, którym udało się jeszcze wrócić do domu, mają jeszcze wiele do zrobienia. Dotyczy to zwłaszcza mieszkańców końcowych mieszkań 4 i 6 wejść. To tam umieszczono „narożniki”, którymi wzmocniono ściany domu. Także w celu przeprowadzenia prac wzmacniających w niektórych pomieszczeniach budowniczowie musieli otworzyć podłogę.
- Jestem właścicielem mieszkania przy 6 wejściu, ale od dłuższego czasu wynajmuję inne mieszkania. W tym domu minęło całe moje dzieciństwo, a teraz mieszkają tam moi rodzice. Odszkodowanie za naprawę kalkulowano indywidualnie, w zależności od naprawy, która miała miejsce przed wybuchem. Administracja płaciła nam za wszystko i zawsze wychodziła z nami na spotkanie i pomagała tam, gdzie mogła. Za co jesteśmy im bardzo wdzięczni - mówi Leysan Medya z Iżewska. „Teraz nasze mieszkanie jest nadal remontowane. Ale to wszystko kwestia zysku, najważniejsze jest zdrowie naszych bliskich. Po incydencie nasz tata doznał mikroudaru i od pięciu miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ma poważne problemy z sercem i przeważnie leży. Cała ta historia odcisnęła piętno na naszym życiu.
Leysan Medya
Elena, mieszkanka czwartego wejścia, również będzie musiała naprawić mieszkanie.
- Cieszę się, że wracam do domu, naprawdę nie mogłam się doczekać. Dewastacja oczywiście jest kompletna, ale to nie ma znaczenia, wszystko uporządkuję - zauważa dziewczyna.
Tak wyglądało mieszkanie Eleny w dniu przyjazdu 3 marca
"Powiedzieli" czekaj na maj "
Najgorsi są teraz mieszkańcy dawnego piątego wejścia do domu cierpiącego. Przypomnijmy, że mieszkańcom tego odcinka obiecano wydanie zaświadczeń mieszkaniowych przed końcem kwietnia.
- Mieszkaliśmy pod piątym wejściem, na szóstym piętrze. Nasze mieszkanie znajdowało się obok zawalonych. Mieszkaliśmy tam krótko, bo właśnie kupiliśmy mieszkanie. Tego dnia, 20 minut przed wybuchem, wróciliśmy do domu z dzieckiem z przedszkola, usiedliśmy do oglądania bajek i nagle zostaliśmy mocno zwymiotowani. Na początku myślałem, że szafa spadła z góry sąsiadów, a potem wyjrzałem przez okno i tam była zasłona, wszystko było białe! - wspomina mieszczanka Asya Alekseeva. - Założyliśmy z synem kurtki, złapaliśmy jakieś dokumenty i wyszliśmy z domu, chociaż strasznie było wychodzić z mieszkania, bo nie wiedzieliśmy, czy za drzwiami w ogóle coś jest.
Od kilku miesięcy Asya i jej rodzina mieszkają z ciotką, ale marzy o tym, by wreszcie dostać własny dom.
- Napisaliśmy już wniosek o wydanie certyfikatu mieszkaniowego. Kazali czekać na maj, nie wcześniej. Obejrzeliśmy już nowe mieszkanie w tej samej okolicy, bo dziecko chodzi tam do przedszkola iw zasadzie podoba mi się ta okolica. Każdy chce gdzieś iść, aby było miejsce, które można nazwać domem – zauważa Asya.
Oleg Vdovin, który również stracił mieszkanie w eksplozji, nie ma jeszcze własnego domu. Teraz mężczyzna z żoną i dzieckiem wynajmuje dom.
Wynajmowane mieszkanie Olega Vdovin Oleg Vdovin
- Dopóki mamy wszystko po staremu. Napisał wniosek o wydanie certyfikatu mieszkaniowego. Teraz czekamy. Na Udmurckiej mieliśmy trzyrublowy banknot o powierzchni 54 metrów kwadratowych.Szkoda, że rzadko spotykamy się z nami, nie podaje się dokładnych terminów uzyskania certyfikatów, a we wszystkich sprawach musimy nieustannie zwalniać.
Przypomnijmy, że stan wyjątkowy w domu na Udmurckiej 261 nastąpił 9 listopada 2017 r. W jednym z mieszkań na 3 piętrze doszło do wybuchu gazu domowego, w wyniku którego doszło do częściowego zawalenia się odcinka 5 wejścia nr 5 budynku mieszkalnego. Zniszczono 8 mieszkań, zginęło 7 osób, w tym 2 dzieci.
Nawiasem mówiąc, 7 marca Aleksander Kopytow, oskarżony o wybuch gazu w domu nr 261 na Udmurckiej, został przeniesiony do szpitala psychiatrycznego na czas wstępnego śledztwa.






























